Jak zapytać, co jest dla mnie ważne, odpowiadam dość pewnie, bez większego zastanowienia. Jednak gdyby nabrać perspektywy, zobaczyć szerszy kontekst, nabrać powietrza - okazuje się, że to nie o mnie idzie. Nawykowo jestem skierowana na zewnątrz, zazwyczaj są jacyś "inni", o których należy zadbać. Jawię się sobie jako bardzo egocentryczna osoba, na pewno nikt bez rys, ani z rysem wspaniałomyślności, jednak tak to się dzieje, że wypełniam jakieś żałosne samopoświęcenie. To śmieszne. Zawsze są jacyś pacjenci, bliscy do ratowania, przyjaciele pogubieni. I ja, opiekunka. Rozwarstwiona jak farba olejna na wiekowych drzwiach. Podrapana i polepiona jednocześnie.
Morphine - You look like rain
Więc jeszcze raz. Co jest dla mnie ważne? Dla mnie. Dziś.
Pewnie wszystko to, co się ze mną dzieje. Jak zmienia się moje ciało, jak budzi się we mnie życie. Jaka choroba mną szarpie i jakie wątpliwości nawiedzają. To, że to może być dziewczynka i to, jak bardzo słabo czuję się w tę całą dziewczyńskość. Nie wiem do końca, jak być kobietą, a z pewnością nie wiedziałam jak być dziewczyną. Wiedziałam tylko tyle, że nie chcę nią być. Podobno to się wyklucza. Jak pokochać te kawałki, które w sobie tępiłam, jak otoczyć miłością coś, czego nie rozumiem i jak prowadzić, jeśli samemu się błądzi? To ogromne wyzwanie dla wilczycy.
Jestem szczęściarą - otaczają mnie mądre kobiety. One już tam były, ale chyba ich nie chciałam widzieć. Nie mogłam ich dostrzec. Może moje oczy przysłaniała woalka pleciona z delikatnych nici przeszłości. Dziękuję Wam, wspaniałe istoty. Jeszcze do niedawna nie było mi wiadome, jak bardzo potrzebuję takiej wspólnoty. Roztkliwiam się jak nie ja, ale potrzebuję wyrazić tę wdzięczność, choć w eter, w świat, w komos.
lato 2019, Danzig











Komentarze
Prześlij komentarz