Ostatnia prosta, ostatnia prosta, ostatnia prosta - powtarzam to jak mantrę i wprowadzam się w dziwny spokój, gdy myślę o przyszłości. Chyba pierwszy raz doświadczyłam tego stanu niezobowiązania, bo tak wyobrażam sobie czas po zdaniu ostatniego egzaminu. Jestem w procesie edukacji już 23 lata, może pora przestać? Wcześniej ten spreparowany rodzaj wolności mnie nie kusił. Teraz nie mogę opędzić się od myśli o tym, jak to będzie ze świadomością, że żaden egzamin już nigdy więcej nade mną nie wisi. Pewnie z czasem coś wymyślę, ale teraz chcę przerwy, wytchnienia od ścieżki, którą od lat pogłębiam. Jest już dostatecznie wychodzona, niech urośnie tam trawa. Zaraz zacznie się batalia tych, którzy manifestują swoje postanowienia noworoczne i tych, którzy głośno je bojkotują, bo do zmiany można zobowiązać się zawsze. Wydaje mi się, że każda ze stron ma rację. Ja jestem chyba dość prymitywna, bo potrzebuję w swoim życiu różnych rytuałów, symboli i wyobrażeń. Dla mnie nowy rok jest przypomn...