Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2017

Ostatnia prosta

Ostatnia prosta, ostatnia prosta, ostatnia prosta - powtarzam to jak mantrę i wprowadzam się w dziwny spokój, gdy myślę o przyszłości. Chyba pierwszy raz doświadczyłam tego stanu niezobowiązania, bo tak wyobrażam sobie czas po zdaniu ostatniego egzaminu. Jestem w procesie edukacji już 23 lata, może pora przestać? Wcześniej ten spreparowany rodzaj wolności mnie nie kusił. Teraz nie mogę opędzić się od myśli o tym, jak to będzie ze świadomością, że żaden egzamin już nigdy więcej nade mną nie wisi. Pewnie z czasem coś wymyślę, ale teraz chcę przerwy, wytchnienia od ścieżki, którą od lat pogłębiam. Jest już dostatecznie wychodzona, niech urośnie tam trawa. Zaraz zacznie się batalia tych, którzy manifestują swoje postanowienia noworoczne i tych, którzy głośno je bojkotują, bo do zmiany można zobowiązać się zawsze. Wydaje mi się, że każda ze stron ma rację. Ja jestem chyba dość prymitywna, bo potrzebuję w swoim życiu różnych rytuałów, symboli i wyobrażeń. Dla mnie nowy rok jest przypomn...

Głód drogi

Jak już powie się A, zadźwięczy w uszach B. Zgromadzą się chmury i reszta liter posypie się z nieba. Tak też było w tym przypadku. W październikowej gorączce wywołałam senne Ateny, w styczniu już będę siedzieć w samolocie do tego antycznego miasta. W końcu. W moim ciele coś się zatrzymało, na całe 64 dni. Gdy widziałam zatroskaną niebezpośredniość lekarza, poczułam ciężki chłód. Siedziałam głęboko w drewnianym krześle i myślałam sobie, że może Franciszka nigdy nie będzie. Nagle te naiwne wyobrażenia i wszystkie z nim rozmowy wydały się głupie i żałosne. Zrobiłam baterię testów w zimnym laboratorium i czekałam. Nawet pomyślałam sobie: okej, tak też być może. Zgodziłam się ze światem, który przecież się nie kończy. Ratuje mnie ufność w to, co się dzieje - w końcu wszystko jest po coś, tylko na początku jeszcze tego nie rozumiemy. A potem okazało się wielkie nic. Zdrowa. To była jakaś wewnętrzna pauza, głośne "stop!" z moich trzewi. Może miało do mnie dotrzeć, że jestem got...