Przejdź do głównej zawartości

Terminy

Franciszek pozostaje w sferze wyobrażeń, choć myśl o macierzyństwie staje się coraz bardziej realna. Im więcej rozmawiam z ludźmi z otoczenia, tym pewniejsza jestem swojej gotowości na tę nową rolę. Czego najbardziej chciałabym się wystrzegać to konkretnego pomysłu na to małe żyćko, nie chcę niczego mu narzucać, ani już na pewno nie karmić swoich niezaspokojonych potrzeb z dzieciństwa zapominając że to też jest istota myśląca i przeżywająca. Kiedyś miałam ogromny żal do moich rodziców o pewne zabiegi, teraz rozumiem ich bardziej. Myślałam, że żałują mi przyjemności albo nie wierzą w moje talenty, gdy nie kupili mi wymarzonych skrzypiec ani nie posłali na zajęcia muzyczne. Teraz widzę, że w domu było krucho z pieniędzmi, brakowało bezpieczeństwa dla ducha i somy, a kariera muzyka kojarzyła im się z wiecznie nieobecnym wagabundą, który jest niezaradny życiowo i w gruncie rzeczy - nieszczęśliwy. Z perspektywy dorosłego mogę zobaczyć ten cały kontekst, dla dziecka był wyraźnie zbyt złożony. To, czego chciałabym dla swojego dziecka, to na pewno otwartych możliwości i pozwolenia na korzystanie z ich mnogości. Za maluczkości mamy rozproszoną uwagę, działamy głównie popędowo, więc pewnie będzie ciekawe świata - wszystkiego po kolei. Moja rola w tym by nie zatracić tego pędu, a jednocześnie zadbać o to, by na czymś dłużej zawiesiło oko i mimo trudności czy znudzenia nie zniechęcało się. Tak zawsze rodzi się miłość do pasji - czy to gry na instrumencie, czy nauki języka, wspinania na ściance, pływania. Cokolwiek by to nie było. Będziemy pierwszymi kibicami.

Wracając do terminów. Ciągle zaczynam to zdanie i zaraz kasuję. Mam opór nawet to opowiedzenia o tym. Jakkolwiek moje życie nie wirowało, to zawsze wszystko robiłam w pierwszych terminach. Często bardzo dużym kosztem, izolacją, wyczerpaniem i popadaniem w skrajności. Chciałam zrobić tak samo teraz, jednak pierwszy raz coś mi do ucha szepcze "zadbaj o siebie". Termin się kurczy, ja wciąż nie rozpoczęłam nauki, a z przemęczenia nie rozumiem, co czytam. Niedługo minie drugi rok, gdy nie byłam na urlopie wypoczynkowym. Każde wolne przeznaczałam na szkolenia, staże, superwizje albo usługi remontowe. Chyba pierwszy raz nie będę siłaczem i nie podejdę do pierwszego terminu. Nie za wszelką cenę. Mogę to równie dobrze zrobić na wiosnę, bo co mi ucieknie? I tak nigdy nie gratuluję sobie tych osiągnięć, tylko uznaję, że to zasługa czegoś zewnętrznego - "udało się" przecież. Teraz pogratuluję sobie bycia w zgodzie i prawdzie ze sobą. A prawda jest taka, że potrzebuję odpoczynku, czasu jest za mało, a ja nie czytałam literatury naukowej od miesięcy. Trudno się do tego przyznać jednocześnie słysząc za plecami hasła motywacyjne, które namawiają, żeby na wszystko się rzucać od razu, pędzić co sił, robić dużo, szybko, bardzo, teraz. Taka stara, a łapie się na te hasła. Jakby życia nie znała.

A teraz wymyśl kobieto, jak o siebie zadbać.




Agent Side Grinder - This is us

Komentarze